Branża IT w dobie koronawirusa nie zawsze wygrywa. Jakich zagrożeń warto być świadomym?

Branża IT w dobie koronawirusa - jakie stoją przed nami wyzwania?
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email

Branża IT na pierwszy rzut oka może wydawać się wielkim wygranym pandemii koronawirusa: przystosowana do pracy zdalnej, szybko adaptująca się do zmian zgodnie z założeniami metodyki scrumowej, w dobie cyfryzacji z wciąż rosnącym zapotrzebowaniem na programistów. Jest jednak jedno „ale”.

Pandemia koronawirusa – dodatkowy bodziec do rozwoju dla branży IT?

Zapotrzebowanie na usługi IT w Polsce rosło jeszcze przed wybuchem pandemii – według opublikowanego w grudniu 2019 roku raportu StepStone dla Business Insider Polska, najbardziej poszukiwanym w 2020 roku w naszym kraju zawodem miał być specjalista IT/programista/deweloper. Branża IT zdominowała całe zestawienie, bo na drugim miejscu znalazł się lider ds. zarządzania projektami IT/project manager, a na czwartym analityk. Popyt na takie umiejętności można uznać za ogólnoświatowy trend, bo w corocznym raporcie LinkedIn z prognozami na 2020 rok także dominują zawody „technologiczne” – numer jeden to artificial intelligence specialist, a kolejne pozycje należą m.in. do inżynierów full stack, specjalistów ds. bezpieczeństwa i deweloperów.

Pandemia koronawirusa negatywnie odbiła się na rynku pracy w każdym państwie nią dotkniętym, jednak branża IT należy do tych, które wyszły z niej obronną ręką. Można by nawet powiedzieć, że zwycięsko. Tyler Cowen, profesor ekonomii na George Mason University, który regularnie publikuje swoje opinie w portalu Bloomberg, napisał ostatnio że „Technologia jest obecnie niezbędna, aby prowadzić normalne życie”. Obecnie, czyli w dobie koronawirusa, w czasie, kiedy – jak pisze Cowen, Stany Zjednoczone będą zapewne zmuszone wprowadzić system „track and trace”. Jedną z koncepcji opisujących jego realizację jest aplikacja na smartfona, która z wykorzystaniem geolokalizacji wysyłałaby użytkownikowi informację, że znajduje się zbyt blisko osoby zakażonej. Takich pomysłów, za którymi stoją realne potrzeby, będzie więcej, bo pandemia praktycznie z dnia na dzień zmieniła sposób, w jaki funkcjonujemy:

Konieczność pracy zdalnej wymusza taki sposób działania nawet na firmach, które do tej pory były w stosunku do niego sceptyczne.

Światowi giganci byli na taką ewentualność przygotowani – Twitter, Google czy JPMorgan, jak pisze CNBC, testowali możliwość pracy zdalnej z wyprzedzeniem. Wszystkich pracowników udało się też wysłać na pracę zdalną firmom takim jak Atlassian czy Slack. W tym kontekście nieprzypadkowy jest tytuł raportu GitLab z marca 2020 roku: „Przyszłość pracy jest zdalna”. W badaniu, w którym wzięło udział ponad trzy tysiące pracowników z różnych branż, portret pracownika zdalnego wygląda następująco:

Źródło: GitLab.com

Na zalety pracy zdalnej wskazuje też analiza przygotowana przez FlexJobs i Global Workplace Analytics. Dowodzi ona, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat na terenie Stanów Zjednoczonych popularność pracy zdalnej wzrosła o aż o 91 procent. W przypadku 85 proc. ankietowanych firm wprowadzenie pracy zdalnej spowodowało wzrost efektywności zatrudnionych tam osób. Inna ankieta potwierdziła, że aż 57 proc. pracujących zdalnie odczuwa wzrost satysfakcji z pracy. Na polskim rynku sytuacja wygląda nieco inaczej: w badaniu Homejob, przeprowadzonym jeszcze przed wybuchem pandemii, tylko 36 proc. polskich pracowników deklarowało możliwość pracy zdalnej. Zmiany, które obserwujemy obecnie, już modyfikują tę statystykę. Według ankietowanych przez firmę Devire, po wybuchu pandemii 7 na 10 przedsiębiorstw, które wcześniej nie chciały wysyłać pracowników na pracę zdalną, zmieniło zdanie. Duży udział w tej transformacji będzie miała branża IT, której przypadnie zadanie zbudowania i wdrożenia odpowiednich systemów do pracy zdalnej oraz zapewnienie bezpieczeństwa danych firmowych.

Obok telemedycyny będzie rozwijał się e-learning, a branża eventowa w narzędziach do telekonferencji może upatrywać szansy na odbicie z koronawirusowego dna.

IT wspiera i na pewno będzie wspierać przenoszenie medycyny i edukacji do internetu. Tutaj także rysuje się podział na dobrze przygotowanych technologicznie gigantów (np. Harvard) i firmy, które będą musiały przejść przyspieszoną lekcję nowych technologii. Sposobów na wyjście z kryzysu szuka też branża eventowa, której wartość szacuje się w bilionach dolarów. Wiele wydarzeń, i to z górnej półki, już przeniosło się do internetu – na przykład Adobe Summit, SAS Global Forum czy Google Cloud Next’20, który zyskał przydomek Digital Connect i ma być zupełnie darmowy. Organizatorzy tych wydarzeń dążą do tego, aby doświadczenie online nie odbiegało zanadto od tego na żywo. Realizacja tego założenia będzie możliwa tylko przy odpowiednim wsparciu technicznym – transmisje czy planowane w ramach tych wydarzeń telekonferencje, które mają zastąpić tradycyjny networking, będą nie lada wyzwaniem – zarówno dla deweloperów odpowiedzialnych za stworzenie odpowiedniej infrastruktury i jej utrzymanie, jak i dla organizatorów oraz uczestników. 

„Pandemia matką wynalazków” – w tej bezprecedensowej sytuacji branża IT jest angażowana zarówno w tworzenie nowych systemów i aplikacji, jak i zwiększenie wydajności i przepustowości tych już istniejących.

Modelowanie oparte na sztucznej inteligencji pomaga opracować skuteczną terapię COVID-19. Powstają nowe programy, które umożliwiają świadczenie usług medycznych na odległość, a w Izraelu rozwijana jest Diagnostics.ai – narzędzie do automatyzacji testów na koronawirusa, które ma umożliwić podwojenie ich dziennej liczby. W Madrycie stworzono specjalną aplikację „Corona Madrid” dla osób, które podejrzewają u siebie chorobę. Pomaga ona zidentyfikować objawy i wskazuje miejsca, gdzie dana osoba może zwrócić się o pomoc. WHO uruchomiło specjalnego chatbota, który udziela informacji na temat koronawirusa oraz moduł „Coronavirus information center” w mediach społecznościowych. Bez wątpienia jesteśmy świadkami nowej ery.

W obliczu kryzysu ekonomicznego wiele firm zamyka punkty stacjonarne i inwestuje w działania online.

Potrzebne są zatem nowe strony internetowe, CRM-y, bazy danych. Międzynarodowy Fundusz Walutowy ocenia, że w 2020 roku tempo rozwoju światowej gospodarki spadnie o 3 proc. Ma być to najcięższy od lat 30. XX wieku kryzys. Prognozy dla Polski także nie są optymistyczne – według prognoz MFW tylko w tym roku nasze PKB ma się skurczyć o 4,6 proc. Oznacza to falę zwolnień, lecz także przeniesienie walki o klienta do przestrzeni online.

Zagrożenia dla branży IT w dobie koronawirusa

Teoretycznie wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na rosnący popyt na te usługi, który przełoży się na większe zyski. Zagrożeń dla branży IT w czasie pandemii nie upatrywałbym jednak wśród czynników zewnętrznych, lecz raczej wewnętrznych. Paradoksalnie są one związane z szybkim rozwojem branży – zarówno w zakresie wzrostu produktywności zespołów, które wdrożyły metodykę scrumową (27-proc. wzrost w porównaniu do prowadzenia projektów metodą waterfall według danych McKinsey), jak i zwiększeniu szybkości, z jaką dostarczane jest oprogramowanie. To, co może spowodować zarówno obniżenie jakości dostarczanego software’u, jak i wydłużenie czasu jego dostarczenia, to tzw. testing gap, czyli brak wystarczającego pokrycia testowego. Na te zagrożenia wskazywano już w 2018 roku w artykule „Sytuacja testerów na rynku”. Niestety, do tej pory niewiele się zmieniło:

“Kompleksowość testów wzrasta wykładniczo wraz z pojawianiem się nowych funkcji a pokrycie testowe rośnie liniowo, ponieważ testy mogą być dodawane tylko pojedynczo. W efekcie produkowane jest więcej kodu, niż testerzy są w stanie przetestować, co prowadzi do luki w pokryciu testowym (tzw. testing gap).”

Brakuje też rąk do pracy, na co wskazują wyniki ankiety „Developer Survey 2019”, w której wzięło udział ponad 80 tys. pracowników IT z całego świata. Testowaniem zajmuje się tylko 7,8 proc. pracowników – druzgocąca większość to deweloperzy:

C:\Users\Aneczka\Documents\testrevolution\screenshot-insights.stackoverflow.com-2020.04.20-00_16_55.png
Źródło: Stackoverflow.com.

Nieustannie zwiększa się też złożoność tworzonych aplikacji i danych do przetworzenia. Z racji tego, że zawód testera nie cieszy się taką samą popularnością jak programisty, rekrutacja i przeszkolenie nowych pracowników wydają się niewystarczające, aby zaradzić temu przeciążeniu. Rozwiązaniem jest uwolnienie zasobów i jak najlepsze wykorzystanie wiedzy oraz umiejętności już dostępnych na rynku pracowników, tylko jak to zrobić?

Zastosować odpowiednie narzędzie do automatyzacji

Odpowiednie, czyli takie, które umożliwi nie tylko przyspieszenie procesu przeprowadzania testów, lecz także będzie rozwiązaniem kilka klas wyższym niż te, które są obecnie na rynku. Jakie powinno spełniać wymagania?

  • Dostępność dla wszystkich testerów, także tych, którzy nie potrafią programować.
  • Rzetelność i skuteczność, która wyklucza testy niedeterministyczne (tzw. flaky tests).
  • Wsparcie testera w analizie błędów i identyfikacji przyczyn ich wystąpienia.
  • Łatwość w konfiguracji oraz obsłudze, dzięki odpowiednio zaprojektowanemu pod kątem UI/UX interfejsowi.
  • Nagrywanie testów.
  • Zdolność do autonaprawy testów.
  • Gotowe szablony kroków scenariuszy testowych, które umożliwiają dowolne ich grupowanie i konfigurację.
  • Modelowanie testów na grafie, dzięki czemu możliwe jest szybkie oszacowanie etapu, na jakim znajduje się dany scenariusz testowy.
  • Możliwość łatwego tworzenia najbardziej złożonych scenariuszy testowych dzięki obsłudze wielu zakładek, okien przeglądarki i ramek.

Sprawdź jak możesz zoptymalizować pracę w swoim zespole dzięki TestRevolution>>

Podobne wpisy